Twoja domowa strefa zen

Revolio.pl/ Blog/ Twoja domowa strefa zen

Kiedy przytłaczają nas codzienne stresy i problemy, często mamy ochotę uciec w nieznane, zapomnieć o wszystkim co nas otacza, zamknąć się w małej chatce na Bali i nigdy nie wracać. Łatwiejsze niż zorganizowanie życia „w jedną stronę” będzie jednak przeorganizowanie swojej codziennej przestrzeni i znalezienie miejsca, które będzie azylem na ciężkie momenty. Nieważne czy dysponujesz pokojem, kawalerką czy luksusową willą – strefa zen „rozwija się” w twojej głowie.

Twój własny kawałek podłogi

Jeśli mówimy o „strefie”, a więc konkretnej przestrzeni, to pierwszym krokiem powinno być jej wydzielenie. Jeśli masz komfort urządzenia oddzielnego pomieszczenia na strefę relaksu czy medytacji, to problem znika, jednak większość z nas nie może przebierać w niezagospodarowanych przestrzeniach mieszkania. Właśnie dlatego ten punkt będzie wymagał od Ciebie nieco więcej kreatywności. Na początku znajdź miejsce, które będzie najbardziej ciche i w którym zmieścisz jeden mebel lub akcesorium – fotel, większą poduszkę do siedzenia, matę do jogi lub coś, na czym wygodnie usiądziesz. Dobrze byłoby, aby miejsce to znajdowało się gdzieś na uboczu, gdzie nie będziesz słyszeć krzyków dzieci, szumu telewizora lub dzwoniących telefonów. Ważne jednak, by strefa ta była wyraźnie oddzielona – świetnie sprawdzi się w tym celu parawan (koniecznie sprawdź naszą ofertę), który możesz dopasować motywem do aranżacji swojego mieszkania i uatrakcyjnić je tym nietuzinkowym dekorem.

Tu panują zasady

Teraz przejdziemy do najważniejszego – zasad, które będą panowały w twojej strefie zen. Czy można ustalać zasady dla metra kwadratowego podłogi, na którym leży tylko poduszka? Jasne, zwłaszcza, że całe przedsięwzięcie będzie miało miejsce tak naprawdę w twojej głowie, a sama przestrzeń ma to tylko umacniać i przyspieszać przejście w stan relaksu. Najważniejszą zasadą, jaka powinna panować w tym miejscu, to odcięcie się od wszelkich myśli – w twojej głowie musi zapanować kompletna pustka oraz cisza. Jeśli będą pojawiały się jakieś obrazy i refleksje pozwól im przepływać bez przyglądania się i analizowania ich. Pomyśl, że jesteś kierowcą autobusu, a myśli to tylko ludzie, którzy wchodzą i za chwilkę wchodzą z pojazdu. Nie przyglądasz się im i nie myślisz o ich przeszłości czy problemach – ty tylko jedziesz bezpiecznie w określonym kierunku. Możesz siedzieć ze skrzyżowanymi nogami, leżeć na macie – wszystko zależy od ciebie. Nie zalecamy jednak stania czy pozycji blokujących swobodny przepływ oddechu. Pamiętaj, że taka sesja powinna trwać minimum 5 minut. Siedzisz lub leżysz, oddychasz spokojnie z zamkniętymi oczami, pozwalasz myślom płynąć, dajesz umysłowi przerwę – tylko i aż tyle.

Diabeł tkwi w chaosie

W miarę upływu czasu, kiedy zaczniesz zauważać efekty działania twojej strefy zen, możesz rozwijać jej „wnętrze”. Dobrym pomysłem będzie wprowadzenie zapachów, np. naturalnych kadzideł, dźwięków, takich jak szumy wody, wiatru czy inne odgłosy natury oraz przedmiotów, które dobrze ci się kojarzą lub które lubisz dotykać (np. kawałek muślinowej chusty czy lnianego materiału). W miarę upływu czasu zobaczysz, że naturalnie przyjdzie ci chęć na przeorganizowanie w ten sposób całego swojego domu. Miękkie tkaniny, świece, obrazy, zapachy i dźwięki – to wszystko realnie wpływa na nasze samopoczucie i regulację myśli. Jeśli w twoim domu panuje chaos, nie masz czasu posprzątać po śniadaniu, po podłodze porozrzucane są zabawki, a pranie w łazience zaczyna żyć własnym życiem, to przebywanie w nim będzie dla naszej głowy udręką. Warto więc zadbać o każde pomieszczenie nie tylko pod kątem ogólnego porządku, ale także estetyki. Znajdźmy jeden dzień wolny w naszym grafiku na znalezienie obrazów na pustą dotąd ścianę (duży wybór obrazów znajdziesz na Revolio.pl), wymianę zasłon na mniej przytłaczające czy zakup dodatków, które sprawią ci estetyczną przyjemność.

Powodzenia!

0